sobota, 14 czerwca 2014

Logika xD

Tak jak pisałam w poście niżej... było napisane, że dodam jakiś rozdział mojej wymyślonej historii... mam nadzieję, ze się spodoba... jakby co to pisałam ją teraz tak na szybko..dosłownie 10 min.


Była już późna godzina. Rodzice pojechali na jakiś bankiet a ja zostałam sama w domu. 
Wcześniej pokłóciłam się z chłopakiem...ehh...miałam dzisiaj iść z nim na dyskotekę. 
Leżałam w łóżku przeglądając czy jest coś ciekawego w TV. Normalka...nic nie było. 
Same wiadomości...bajki...a nawet pornole... Chciałam położyć się spać bo cały czas 
myślałam o <..1..> i nie mogłam przestać... ubrałam się w pidżamę i związałam włosy w
 jakiegoś nie schlujnego koka. Zciszając telefon zauważyłam 7 nieodebranych połączeń.
 Że co?! Dzwonił <..2..> nie na widzę typka...od kilka tygodniu już się do mnie przystawia
 i gapi na korytarzu...Z ciekawości odzwoniłam bo przeczuwałam, że jest na dyskotece 
i myślałam, że to <..1..> kazał mu do mnie zadzwonić. Po pierwszym sygnale w telefonie 
przeszły mnie lekkie ciarki jakbym poczuła czyjś oddech na moich plecach. Odwróciłam
 się lecz nikogo nie było. Wzięłam głęboki w dech i zapytałam się o co chodzi. <...2..> 
zaproponował mi żebym przyszła na dyskoteko bo nie warto tracić tak pięknej nocy przez
 jednego chłopaka. Zgodziłam sie no bo w końcu to było lepsze od siedzenia samej w 
domu... Wzięłam szybko prysznic, ubrałam jakąś lekką spudniczke, ogarnęłam włosy
 i wyszłam. Było strasznie ciemno, a ja panicznie boję się ciemności... już po nie całym
 kilometrze słyszałam obok jakieś kroki... na początku pomyślałam, ze to jakiś zwierz 
chodzi sobie po lesie, ale nie... to nie mogło być to... szłam coraz szybciej... ze strachu,
 pomyliłam drogi i trafiłam w jakiś ślepy zaułek... nie było tam nic..kompletna pustka...
 wracając się, wyskoczył zza rogu <..2..>... złapał mnie za rękę, wciągnął na plecy 
i zaniusł do pobliskiego lasu... zrzucił na ziemię... próbowałam uciekać, ale on postawił 
swoją noge na mojej ręce...krzyczałam i płakałam...nie wiedziałam co chce mi zrobić...
nikt mnie nie słuchał... wyciągnął z kieszeni długi sznurek i przywiązał mnie do drzewa.
 Zbliżył swoją twarz do mojej szyi...zaczął bawić się moimi włosami,delikatnie całując mnie
 po szyi...Jego usta zjeżdżały coraz niżej aż w końcu zatrzymały się przy dekoldzie...
 jednym, a zarazem silnym ruchem rozdarł moją nową koszulkę.


Jeśli się podoba to mogę pisać dalej :3 xD Wciąga takie pisanie...zwłaszcza jak nie ma co robić :C 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz