wtorek, 19 sierpnia 2014

Kolanko nie ma weny twórczej :(

Hejooo... Pomijając fakt, ze wszystko co złe kiedyś się kończy, trzeba pamiętać, ze wszystko co dobre...hmmm również się kończy...xD taka już kolej rzeczy i prawo natury... Szczęście? Istnieje xD Do tego wystarczy nam tylko jedna osoba i nic więcej :) Jest og. więc nie ma się czym przejmować... poranna pobudka po 6? Ehhh zabije... No ale za to przy najmniej ja pobudziłam kilka osób xdd



Ostatnio...czyli chyba wczoraj (xD) obiecałam wam kolejną część historyki... dużo osób do mnie pisało na pv. zebym się pośpieszyła ale to nie moja wina...Bo Kolanko to Ciota! I lubi w nos! Ehh... <3 


,,Jestem chory...bardzo chory...mam raka płuc...nie radze sobie z tym wszystkim...przepraszam, ze mówię Ci o tym akurat dzisiaj, ale to jest ostatni momęt w którym Ci mogę to powiedzieć" Dziewczyna zrozumiała, że chłopak chce popełnić samobójstwo... próbowała go przekonać...namawiała, że to da się leczyć i z tego można wyjść, ale na próżno...przez słuchawkę usłyszała otwierająca się szawke i spadające tabletki na podłogę...wykrzyczała wszystko co ukrywała przez tak długi czas... powiedziała Chłopakowi co tak na prawdę do niego czuje ale on był zaślepiony...myślał tylko o jednym i nie liczył się z uczuciami innych osób...Marcelina wyciągnęła z pamiętnika wszystkie swoje oszczędności, założyła szybko kurtkę i buty i wybiegła...po chwili była już na dworcu...czekając na pociąg, trzęsła się ze strachu...utraty najbliższej jej osoby...jedynej osoby, która ją rozumie bez słów...  wiedziała, że zanim dojedzie do domu Patryka może być już za późno ale nie traciła nadzieji... wsiadła w pierwszy pociąg do Poznania, prawie się przewracając... Wbiegając po schodach na 4 piętro usłyszała, krzyki jakiejś kobiety...bez pukania weszła do domu i trzasneła drzwiami... to co zobaczyła ją przeraziło...Młody człowiek leżący na podłodze...z rąk wyciekała mu krew i był kompletnie blady... dziewczynie zarwał się grunt pod stopami...upadła na ziemie, biorąc chłopaka na kolana i starając utrzymać go przy życiu ale było już za późno...Patryk już nie żył... Marcelina podniosła kartkę, która leżała koło ukochanego, zaczęła ją czytać...nie miała pojęcia, że Patyk czuł do niej to samo co ona do niego... czuła jeszcze większy ból niż przed tem...niechęć do świata i wstręt do otaczających ją ludzi... chciała być jak najbliżej Patryka...chciała być tam gdzie on... wybiegła z Domu...w pobliżu były tory...poczekała chwile na nadjeżdżający pociąg i życiła się pod niego... dla niej też już nie było szans na przeżycie...umierając wykrzyczała tylko ,,Nie nawadze was" 




poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Ja & Kolanko

Siema :) W tej notce będzie trochę inaczej bo napisze razem z Kolanko krótką historyjkę...postaramy się, żeby była smutna bo tylko takie w tej chwili przychodzą nam pomysły do głowy...smutne i koniec...


Było to 20 grudnia 2014 roku. Wszyscy robili świąteczne pożądki...zakupy...kupowali prezęty...tylko Marcelina sama,zamknięta w czterech ścianach miała dość...tego całego zamieszania i plątaniny...kłopotów i życia... na samą myśl o tym co jest teraz i co będzie, robiło jej się nie dobrze...to wszystko ją przerastało... jedyne wsparcie miała tylko w Patryku... W Patryku, który był jej największą miłością jaką dotąd spotkała... Niestety mieszkali bardzo daleko od siebie, a on nawet nie miał pojęcia co ona do niego czuje... Chciała mu o tym powiedzieć już dawno, ale nie miała odwagi...oby dwoje mieli takie same problemy... takie same myśli i marzenia... szli tymi samymi ścieżkami i plątali się pomiędzy zagubionymi ludźmi, którzy tylko udawali, że jest dobrze... Marcelina była przekonana, że wszystko co dobre kiedyś się kończy...że nic nie trwa wiecznie, a życie zrobi wszystko, żeby było jak najgorzej... nie odczuwała szczęścia a tym bardziej poczucia swojej wartości... Podobnie jak Patryk...To śmieszne ale Zarazem dziewczyna jak i chłopak mieli więcej pomysłów na śmierć niż na życie... Z każdym dniem popadali w większą depresje... Coraz bardziej oddalali się od ludzi...Dniami..Tygodniami...miesiącami...nie wychodzili ze swojego pokoju...Marcelina myślała, że Patryk jest z nią w 100% szczery lecz jak się potem okazało nie wiedziała najważniejszej rzeczy...najważniejszej, która zapewne zmieniłaby jej życie... Po pewnym czasie dziewczyna zaczęła się martwić..jej kontakty z Patrykiem zaczęły się zmieniać...nie rozmawiali już tyle..praktycznie nie rozmawiali już wcale... nadszedł dzień wigilii... Marcelina z niechęcią wyszła ze swojego pokój, aby zasiąść do stołu ze swoją rodziną i złożyć sobie życzenia... Śpiewając Kolendy, po twarzy 15-latki zaczęły spływać ledwo widoczne łzy... z czasem woda z jej oczu skraplała się coraz bardziej... usłyszała dzwonek swojego telefonu...był to Patryk...z uśmiechem na twarzy odebrała i poszła do swojego pokoju...patrząc w niebo, usiadła na oknie sądząc, że ukochany chciał złożyć jej życzenia...nie myliła się... usłyszała dużo miłych słów słów, od których pierwszy raz od długiego czasu zrobiło jej się tak przyjemnie... ale to co potem usłyszała całkowicie ją zamurowało i odmieniło jej życie o 180*...

Część dalsza nastąpi xD 


wtorek, 12 sierpnia 2014

Woo o.O

Pare rzeczy się zmieniło o.O między innymi nastawienie i kontakt z Mariką ;) miałam napisać coś o niej no ale plany się troche zmieniły :) ehh... pomimo tego jakoś wszystko zaczyna sie układac i jest dobrze..nawet bardzo...ale i tak zapewne zaraz się cos zepsuje, bo to już jest taka kolej rzeczy...nie moge za szybko się cieszyć tym co jes bo potem bedzie klapa :) w sumie noce nadal wygladaja tak jak wyglądały + 24h/7 sms'y z Dominiką xd haha i jeden wspólny temat, o którym można pisać wooo :o troche chore xd w sumie Dominika ma fajnego kuzyna *-* i gra w piłke nożną xDD Mmm :3 xD pomijając już ten temat to musiałam wstac o 8 i posprzątac w pokoju bo o 10 przyjedzie Parycja *.* huhuhu no wreście sie spotkamy bo zawsze coś stało nam na przeszkodzie :) już od dobrego miesiąca xD Naprawiłam sama kamerke!! gratki dla mnie...w sumie to nie było aż tak trudno no ale troche czasu zajeło xd Ostatnio często gadam z Kają, Zuzą, Sandrą i Darią o.o pobijamy rekordy po kilka godzin xD bo internet zawsze się rozłączy w najlepszym momęcie :) Sandra była wczoraj na konecrcie...zadzwoniłam do niej i taki pisk o.O moje uszy xD śpiewałam razem z tym całym tłumem napalonych dziewczyn no i chłopaków bo na pewno jacyś byli xD Możliwe, że 30 pojade na Koncer do Poznania z Patrycji koleżanką...moja mama jest w trakcie myślenia xD troche jej to zajmuje :/ Aaa zrobiłam sb taką zajebistą grzywke *.* jesli chodzi o zdjęcia to nie wygląda az tak ,,wooo ,, ale w realu jest świetna *.* że niby taki parasol xDD Jutro postaram się opisac cały dzień z Patrycją ale nwm czy bedzie mi się chciało bo jest wiele fajniejszych rzeczy od pisania xd no sorry ale taka prawda...na począku strasznie mi sie podobało to pisanie a potem sie znudziło...