Ostatnio...czyli chyba wczoraj (xD) obiecałam wam kolejną część historyki... dużo osób do mnie pisało na pv. zebym się pośpieszyła ale to nie moja wina...Bo Kolanko to Ciota! I lubi w nos! Ehh... <3
Włącz tą piosenkę! https://www.youtube.com/watch?v=AAo0SobiY54&hd=1
,,Jestem chory...bardzo chory...mam raka płuc...nie radze sobie z tym wszystkim...przepraszam, ze mówię Ci o tym akurat dzisiaj, ale to jest ostatni momęt w którym Ci mogę to powiedzieć" Dziewczyna zrozumiała, że chłopak chce popełnić samobójstwo... próbowała go przekonać...namawiała, że to da się leczyć i z tego można wyjść, ale na próżno...przez słuchawkę usłyszała otwierająca się szawke i spadające tabletki na podłogę...wykrzyczała wszystko co ukrywała przez tak długi czas... powiedziała Chłopakowi co tak na prawdę do niego czuje ale on był zaślepiony...myślał tylko o jednym i nie liczył się z uczuciami innych osób...Marcelina wyciągnęła z pamiętnika wszystkie swoje oszczędności, założyła szybko kurtkę i buty i wybiegła...po chwili była już na dworcu...czekając na pociąg, trzęsła się ze strachu...utraty najbliższej jej osoby...jedynej osoby, która ją rozumie bez słów... wiedziała, że zanim dojedzie do domu Patryka może być już za późno ale nie traciła nadzieji... wsiadła w pierwszy pociąg do Poznania, prawie się przewracając... Wbiegając po schodach na 4 piętro usłyszała, krzyki jakiejś kobiety...bez pukania weszła do domu i trzasneła drzwiami... to co zobaczyła ją przeraziło...Młody człowiek leżący na podłodze...z rąk wyciekała mu krew i był kompletnie blady... dziewczynie zarwał się grunt pod stopami...upadła na ziemie, biorąc chłopaka na kolana i starając utrzymać go przy życiu ale było już za późno...Patryk już nie żył... Marcelina podniosła kartkę, która leżała koło ukochanego, zaczęła ją czytać...nie miała pojęcia, że Patyk czuł do niej to samo co ona do niego... czuła jeszcze większy ból niż przed tem...niechęć do świata i wstręt do otaczających ją ludzi... chciała być jak najbliżej Patryka...chciała być tam gdzie on... wybiegła z Domu...w pobliżu były tory...poczekała chwile na nadjeżdżający pociąg i życiła się pod niego... dla niej też już nie było szans na przeżycie...umierając wykrzyczała tylko ,,Nie nawadze was"



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz